Czasem są takie dni, kiedy nie mam ochoty na nic. Wyłączam telefon i udaję, że mnie nie ma. Najchętniej wtedy zakopałabym się pod kołdrą, ale na taki komfort ostatnimi czasy pozwolić sobie nie mogę. Poza tym obiecałam sobie, że dość już oglądania się za siebie i nawet mi to wychodzi. Dlatego, gdy czuję zbliżającą się wielkimi krokami chandrę, wstaję z łóżka i idę do kuchni. Początkowo niechętnie zrzucam piżamę, zakładam wygodne kraciaste spodnie i rozciągniętą dresową bluzę. Spinam włosy w kucyk i podwijam rękawy. Wyjmuję z lodówki jajka, a z półki zdejmuję mąkę, cukier i przyprawy. Z szuflady wyciągam orzechy, z szafki - olej. Z piekarnika wyjmuję blaszkę. O! Zapomniałam o najważniejszym składniku - marchewce! Gdy wkraczam do kuchni problemy znikają. Ucieram, ścieram, dosypuję, mieszam. Robię dookoła totalny bałagan, ale wtedy czuję, że stres odpuszcza. Tylko nie lubię tego oczekiwania, gdy wszystko trafia do piekarnika. Kurcze! Ale tak naprawdę TO jest warte każdej przeczekanej minuty.
Oto mój przepis na poprawę humoru.
Ciasto Marchewkowe.
Szczerze mówiąc już nie pamiętam, kiedy zrobiłam je po raz pierwszy i z jakiego przepisu - przez lata poszukując proporcji doskonałych wypróbowałam ich wiele. Ten poniżej to moja modyfikacja kilku z nich. Od dawna piekę ciasto marchewkowe dokładnie w ten sposób i zawsze się udaje - jest lekko piernikowe, wilgotne, delikatne, rozpływa się w ustach. Moje popisowe, niezawodne, zawsze zjadane do ostatniego okruszka.
Składniki na ciasto:
4 ekologiczne, duże jaja
4 duże soczyste marchewki
1 szklanka (200ml) cukru trzcinowego
1 szklanka cukru białego drobnego
2 szklanki mąki
1 szklanka oleju roślinnego
50 g rozpuszczonego, schłodzonego masła
1 łyżeczka sody
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta gałki muszkatołowej
cynamon i imbir wedle uznania
rodzynki i orzechy (jak wyżej)
Składniki na polewę:
jeden serek śmietankowy Philadelphia
200 g cukru pudru
2 łyżki masła
Jajka ubijamy (na wysokich obrotach miksera) z cukrem na puszystą słoneczną masę pełną bąbelków powietrza. Uwielbiam to robić. Potem dodajemy powoli olej, masło i koniecznie przesianą mąkę. Miksujemy składniki na mniejszych obrotach. Dodajemy sodę, proszek do pieczenia, przyprawy. Na koniec wsypujemy startą na grubych oczkach marchew, orzechy i rodzynki. Masa ma być grudkowata - mieszamy ją lekko łyżką. Przelewamy do wysmarowanej tłuszczem i wysypanej mąką okrągłej (lub jak kto woli prostokątnej) blachy. Wstawiamy na 50 minut do rozgrzanego do 190 stopni piekarnika (warto sprawdzać co jakiś czas patyczkiem, czy już jest w środku suche). Zapach pieczonego ciasta jest obłędny. W międzyczasie do wysokiego naczynia wrzucamy serek Philadelphia, masło i cukier puder. Miksujemy na puszysty krem, którym smarujmy upieczone i dobrze wystudzone ciasto. (Nie)obowiązkowo ozdabiamy ciacho truskawkami. Enjoy!
Po wszystkim biorę duży kawał ciasta na talerz, podgrzewam mleko, nurkuję pod koc i włączam
Przyjaciół. Niezawodna recepta na lepszy humor.