Ponieważ dawno nie gotowałam i nie spędzałam z nikim weekendu, postanowiłam wrócić na jeden dzień do starych przyzwyczajeń i wpadłam w kuchenny amok. W tle leciało Ratatouille, które uważam za film genialny! Zwłaszcza, gdy chcesz zarazić maluchy pasją gotowania.
Ja tymczasem pokroiłam 2 kilogramy śliwek i zrobiłam z nich powidła. Tak obłędne, że zanim zdążyłam usmażyć francuskie naleśniki, już połowy nie było. W dzisiejszym menu znalazł się też podpatrzony krem z cukinii z fetą, do którego dodałam pora dla zaostrzenia smaku.
Wieczór zakończył się dwiema butelkami wina, nieprzyzwoitymi rozmowami i orgazmem Meg Ryan w restauracji.
Sobotę można uznać za udaną.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz