Explanation

Idea bloga zrodziła się we wrześniu zeszłego roku. Właśnie wróciliśmy z podróży po Bałkanach, obroniliśmy prace dyplomowe i zawiesiliśmy nasze dotychczasowe życie na kołku. Wyjazd  do Azji planowaliśmy już od dwóch lat, ale brakowało czasu i środków.  Wymówiliśmy mieszkanie, by mieć  pieniądze na trasę po Bałkanach, a po powrocie nie mieliśmy gdzie się podziać – do dziś pomieszkujemy kątem u życzliwych nam ludzi . Wyjazd też stawał się coraz bardziej odległy.

Poczułam się zwieszona, gdzieś pomiędzy tym co było, a tym co będzie.

Nie wiedząc  co dalej począć szukałam dla siebie punktu zaczepienia. Chciałam znów odnaleźć  coś w czym mogłabym się zrealizować, motywację. Blog miał mi w tym pomóc. Jednak założenie go zajęło mi mnóstwo czasu. Jestem absolutnym komputerowym beztalenciem, żadne ze mnie dziecko XXI wieku. Mijały tygodnie, plany się zmieniały, a ja szukałam ukojenia i pocieszenia w kuchni. Gotowałam, mieszałam, siekałam, robiłam zdjęcia i na samotnych kartkach papieru zapisywałam nowe proporcje i ingrediencje. Wszystko to miało kiedyś trafić na mojego kulinarnego bloga.

Teraz wreszcie blog powstał, ale z braku czasu i kuchni, nie będzie on blogiem kulinarnym. Będzie zapisem tego, co mnie otacza. Będzie o podróżowaniu. Będzie na pewno trochę o jedzeniu i gotowaniu. Będzie o kochaniu. Będzie o pisaniu, czytaniu, oglądaniu i słuchaniu. Będzie o mnie i o ludziach dla mnie najważniejszych. Będzie zapisem zmian, świadectwem przemijającego czasu, dowodem, że nie był on zmarnowany. Będzie mój. Taki blog, trochę egoistyczny – stworzony, by zmotywować się do pracy nad sobą. Bardziej do pisania, a nie do czytania. Choć do czytania dla zmotywowania. Łatwiej jest być systematycznym, gdy wiemy, że ktoś obserwuje wyniki naszej pracy.  Pisanie w notesie, na kartce, do szuflady mnie rozleniwia. Pisanie publiczne, mam nadzieję zmotywuje. Musi zmotywować.
Formuła bloga przewiduje pisanie go przez rok. Na tyle regularnie na ile to będzie możliwe, zważywszy na okoliczności wyjazdu i wątpliwy dostęp do Internetu.
 
Nie lubię przełomu grudniowo-styczniowego i noworocznych postanowień. Blog nie jest w żadnym wypadku jednym z nich. Gdy we wrześniu powstał pomysł na bloga, zamykałam pewien etap mojego życia. Potem było zawieszenie, które powoli się kończy. Za miesiąc zacznie się coś całkiem nowego, ekscytującego i intensywnego. Dużo oczekuję od najbliższych dwunastu miesięcy. Ostatni rok pozostawił lekki niesmak, był trudny i bardzo wyboisty. Zła passa nie może jednak trwać wiecznie.
Pierwszy raz liczy się dla mnie tu i teraz.

1 komentarz: