Po co umyłam piersi
I każdy włos z osobna
Czesałam w wąskim lustrze
Puste są moje ręce
I łóżko
Cienki scyzoryk nocy
Rozciął obrączkę
Półksiężycem zawisła
Pod brzemienną w pąki jabłonią
Szamocę się szarpię
Krochmaloną koszulę
Wydyma wielki wiatr
Mój brzuch jest gładkim stawem
Piersi - rozpieniona woda
Ugłaskać je - ugłaskać - ugłaskać
Światło dnia pijane z niemocy
Znajdzie moje zaschłe usta
I niechętnie i obco
Mglisto je ucałuje - odejdzie
H. Poświatowska
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz